Czym palić w sytuacjach ekstremalnych
Grudzień 10th, 2009 Autor: admin
Starocie na podpałkę
Zastanawia mnie fenomen przetrzymywania staroci, które bez problemu nadają się na podpałkę do pieca. Nikomu nie są potrzebne, często bezużyteczne gracą nasze piwnice czy w ogóle pokoje w domu. Ale przywykliśmy albo zdobyliśmy je w niekonwencjonalny sposób, że traktujemy je jak dzieci, więc o wyrzuceniu mowy być nie może. Więc stoją, albo leżą w naszych szafach, jeśli chodzi o ubrania. Znoszone, wyblakłe, ale mamy do nich sentyment, więc powtarzamy sobie, że podarowany przez przyjaciółkę czy inną drogą nam osobę prezent musi z nami jeszcze jakiś czas przetrwać. Ja mam manię składowania butów. Nie rozumiem, czemu się tak dzieje, ale ilekroć mama chce spalić kolejną parę w piecu, łzy cisną mi się do oczu, więc mama je pali bez mojej zgody, o czym dowiaduję się później, więc już rozpaczać nie wypada, mogę tylko delikatnie się naburmuszyć. Z większymi przedmiotami w naszym domu, nawet jeśli są ogromne, a wiele znaczą nigdy nie ma też problemu. Lepiej zostawić, a nóż się przydadzą. Bynajmniej nasz dom to nie graciarnia czy jakieś składowisko śmieci, po jakimś czasie dojrzewamy do decyzji usunięcia bardziej niepotrzebnej, a inną wynosi się na strych.
Jajecznica
Człowiek musi sobie często radzić w ekstremalnych sytuacjach. Nie byliśmy bardzo zrozpaczeni brakiem paliwa, ponieważ żyliśmy nadzieją kupienia czegoś na opał w kolejnym miasteczku. Po przyjeździe długo szukaliśmy czegoś, co nadawałoby się na sklep z niezbędnymi rzeczami do rozpałki. Znaleźliśmy coś podobnego i, jako że ja znałam jakoś rosyjski, przyszło mi dogadywać się ze sprzedawcą. W jakimś stopniu doszliśmy do porozumienia, także kupiliśmy jakąś butelkę przeźroczystej cieczy i byliśmy szczęśliwi, znowu, aż do wieczora do następnego postoju. Okazało się, że owa ciecz nie nadaje się na rozpałkę, w żaden sposób nie chciała się tlić, by zapalić palnik, więc zostawaliśmy bez ciepłych posiłków. Musieliśmy jeść w miasteczkach, gdy do nich docieraliśmy, ale cała przygoda z palnikiem nauczyła nas wzniecać ogień w dostępne przy dostępnych przez przyrodę zasobach. Tak zrobiliśmy jajecznicę na dużym i płaskim kamieniu. W Słonecznej Dolinie w środku lipca nie ma co narzekać na brak odpowiedniej do pieczenia temperatury zarówno ciała, jak jajecznicy.